Ruszam z serią, o której myślałam już dość długo. W kawiarniach, popijając kawę, w restauracjach, zjadając super pizzę albo beznadziejny makaron. We Wrocławiu, Warszawie, Gdańsku, Nowej Rudzie, mieście gdzieś w środku Polski i na końcu świata. Zastanawiałam się i sprawdzałam, czy restauracja, pub, kawiarnia, wykorzystuje możliwości, jakie ma. Niektóre radziły sobie świetnie, inne tylko trochę, a wiele w ogóle. Zastanawiałam się dlaczego. Czy w sieci nie ma na tyle fajnych, przystępnych porad, dzięki którym knajpa może być bardziej online. Są. Rozmawiałam też z właścicielami i managerami w kilku miejscach. Okazuje się, że wiedzą, że możliwości są, ale ich nie wykorzystują. Bo się boją, bo nie mają czasu, bo nie wiedzą od czego zacząć, bo nie wiedzą, czy ma to sens.
Nie jestem super specjalistką w temacie promowania restauracji. Nie ma na koncie publikacji na ten temat, doradzałam non-profit zaledwie kilku lokalom. Ale kiedy wchodzę gdzieś, gdzie chcę zjeść, napić się kawy czy piwa, to czuję i widzę, co można wprowadzić już, natychmiast, co da dużo więcej niż banner na płocie przy drodze. Stąd pomysł na dzielenie się przemyśleniami, trochę z perspektywy osoby, która siedzi w sieci i zajmuje się marketingiem, ale bardziej ze strony klienta. Klienta, któremu brakuje w danym miejscu tego, tego i tego.
Będę się zastanawiać, jak promować lokale gastronomiczne w sieci, rozważać użycie konkretnych narzędzi i serwisów. Doradzać i odradzać. Prezentować konkretne case studies, dobre i złe praktyki. Dla właścicieli restauracji, managerów, dla czytelników bloga, których interesują fajne przykłady knajp, które umieją w internety. I mają dobre jedzenie. 🙂
